Wyjątek stanowi poród domowy. Badanie łożyska po porodzie jest standardową procedurą po każdym porodzie. Jego wygląd świadczy o ogólnym stanie zdrowia kobiety rodzącej oraz wieku ciąży. Z łożyska niestety nie można pobrać komórek macierzystych. Standardowo można je pozyskać z krwi pępowinowej lub sznura pępowinowego. Czyli bierzesz tatusia za rękę, idzie do urzędu stanu cywilnego, przed Panią przyszły tata mówi, że uznaje dziecko, które ma się urodzić i już po porodzie może sam biegać po urzędach. Kontynuując wątek urodzenia w Gdańsku a zamieszkania w Warszawie, to jeśli odbierzesz już akt urodzenia, pesel itp. Urlop macierzyński to czas, w którym kobieta po porodzie dochodzi do siebie i zajmuje się dzieckiem w domu, ucząc się nowych obowiązków. Długość urlopu macierzyńskiego różni się w zależności od kraju, firmy i sytuacji danej osoby. W większości krajów urlop macierzyński jest bezpłatny i trwa od 6 tygodni do 12 miesięcy. Warto zapamiętać, że pierwsza miesiączka nie powinna wystąpić wcześniej jak 6 tygodni po porodzie. Taka sytuacja również wymaga konsultacji lekarskiej. Inne sygnały alarmowe to: nagłe, bardzo obfite krwawienie; ostry ból brzucha; gorączka; częste, nieregularne plamienia w trakcie karmienia piersią. 35 lat po pierwszym porodzie lotosowym, lekarze ostatecznie potwierdzili, że w żadnym stopniu nie zagraża on życiu dziecka. Proces zasuszania łożyska zawsze trwa od 3 do 10 dni i nie wiąże się z żadnymi komplikacjami. Depresja poporodowa pojawia się zwykle od 2 do 12 miesięcy po porodzie. Objawy depresji poporodowej często mylone są z baby bluesem, który jest krótkotrwałym, naturalnym stanem po urodzeniu dziecka. Jak zatem rozpoznać depresję poporodową i jak wygląda jej leczenie ? Rozmawiamy z Barbarą Michno-Wiecheć, psychologiem i psychoterapeutą. . data publikacji: 08:24 ten tekst przeczytasz w 11 minut Na polskich forach internetowych znaleźć można mrożące krew w żyłach historie z sal porodowych. Wystarczy porozmawiać z którąś z koleżanek, które już mają dziecko, by dowiedzieć się, że coś było dla niej szczególną traumą. Plan porodu wyrzucony do kosza, brak znieczulenia mimo wyraźnej prośby, chamstwo personelu... Dlaczego porody w Polsce często wyglądają źle? Ginekolożka z jednego z polskich miast anonimowo zdradza, z czego to wynika. Mówi też, co było nie tak podczas jej porodu w Polsce. Irina Wilhauk / Shutterstock Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Czego zwykle nie mówi się o ciąży? Poród - dlaczego wygląda tak, jak wygląda? Czemu tak trudno jest o znieczulenie? Opieka poporodowa w Polsce "praktycznie nie istnieje" Część praktyk związanych z porodem w Polsce nie wynika ze złośliwości personelu. Często to też brak odpowiednich kompetencji lub możliwości Odrębną kwestią jest nastawienie personelu do pacjentek. A to, jak przyznaje nasza rozmówczyni, nie zawsze jest w porządku Ginekolożka, z którą rozmawiamy, jest po dwóch porodach siłami natury. Dla niej to też nie było miłe wspomnienie. Ze względu na tematykę poruszaną w tekście, lekarka chce zachować anonimowość Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onet. Czego zwykle nie mówi się o ciąży? Agnieszka Mazur-Puchała, Medonet: Chyba najczęstszym zarzutem, jaki słyszę od kobiet na temat ciąży i porodu w Polsce jest: "nikt mi o tym nie powiedział", "o tym się nie mówi". O czym, okiem ginekologa, faktycznie mówi się za mało albo wcale? No właśnie, takich rzeczy naprawdę trochę jest. Ja się z tym zgadzam. Żeby daleko nie szukać, to choćby o ćwiczeniach miednicy (przepony moczowo-płciowej) przed i po porodzie. Czyli tych mięśniach, tkance łącznej i więzadłach, przez które (jeśli poród był urazowy lub trudny, a my nie ćwiczyłyśmy przed i po) później mamy problemy z nietrzymaniem moczu. Tak naprawdę kobieta w ciąży powinna w standardzie iść do rehabilitantki miednicy, która ją zbada i pokaże, jak i do kiedy ma ćwiczyć. Już wtedy, bo to w pewnym stopniu zabezpieczy miednicę. Tych ćwiczeń absolutnie NIE da się nauczyć z internetu. A już po porodzie wizyta u rehabilitantki powinna być w standardzie, tak jak odwiedziny pielęgniarek środowiskowych. Które, swoją drogą, są słabe. Nieprzeszkolone z aktualnych standardów, opierające się na wiedzy zdobytej jeszcze w czasach studiów, praktyk, przestarzałej. To, co one czasem mówią pacjentkom, to jest dramat. Na 100 pacjentek po porodzie, które z paniką w oczach przybiegły do mnie do gabinetu, bo położna środowiskowa mówi, że coś jest nie tak, może u 10 było to uzasadnione. To bardzo nietypowe dla ginekolożki, ale akurat ja rodziłam siłami natury. Dwa razy. W naszej specjalizacji jednak zwykle robi się cesarskie cięcie na życzenie. Ja od razu po pierwszym i drugim porodzie zaczęłam rehabilitację. Tutaj ważne jest, że taka rehabilitantka ma uprawnienia do badania przez pochwę – nie trzeba się tego bać. Wręcz przeciwnie. Ona sprawdza napięcie mięśni i wszystkie nieprawidłowości. Idzie się na dwa, trzy spotkania, uczy się prawidłowego wykonywania ćwiczeń, potem robi się je już samodzielnie w domu. I to będzie miało kluczowe znaczenie za 10 lat. Problemy z nietrzymaniem moczu zaczynają się już po 40. i poród bez rehabilitacji zdecydowanie to nasila. Takim najlepszym testem na nietrzymanie moczu do wykonania minimum sześć miesięcy po porodzie, jest trampolina. Jeśli przy skoku zachce nam się siku, to znak, że mięśnie są słabe i wymagają rehabilitacji. I na tym etapie jest duża szansa, że uniknie się bardziej zaawansowanego stopnia tej dolegliwości. Kobietom w ciąży nie mówi się też o tym, że rehabilitacja na tym etapie może zmniejszyć przepuklinę, to rozejście kresy białej. Nie tłumaczy im się też, że to zupełnie normalne, że po porodzie krocze jest porażone. Niewiele się wtedy czuje, jeżeli chodzi o oddawanie moczu, stolca. Może pojawić się nawet nietrzymanie moczu. One są tym przerażone, a to całkowicie normalne. Minie za jakiś czas. I jeszcze bardzo ważna sprawa w dzisiejszych czasach — ćwiczenia fizyczne. Kobiety chcą wracać do figury sprzed ciąży jak najszybciej, zaczynają ćwiczenia za szybko. A ustalmy, jak powinno być — sześć tygodni (zarówno po porodzie siłami natury, jak i po cesarskim cięciu) żadnego wysiłku fizycznego. Tylko noszenie dziecka, ale dziecka i nosidełka już nie. Rehabilitację miednicy natomiast można rozpocząć już wtedy. Co dalej? Po sześciu tygodniach można zacząć łagodne ćwiczenia: stabilizacyjne (tzw. deska), rozciągające, powoli cardio. Ale odpadają ćwiczenia z większymi obciążeniami. I, co najważniejsze: bieganie najwcześniej sześć miesięcy, a niektórzy rehabilitanci zalecają dopiero po roku. No niestety, bieganie jest akurat tą czynnością, która bardzo źle może wpłynąć na statykę narządu rodnego. Natomiast chodzenie po schodach czy orbitrek są OK. Poród - dlaczego wygląda tak, jak wygląda? Czemu tak trudno jest o znieczulenie? Skoro przeważająca większość ginekolożek decyduje się na cesarkę na życzenie, to znaczy, że taki poród jest lepszy? Powiem szczerze: nie ma dobrego sposobu na wyciągnięcie dziecka z brzucha. Nie ma. I cięcie i poród siłami natury mają swoje minusy. W przypadku CC ja uczulam moje pacjentki, żeby się nad tym rozwiązaniem zastanowiły, bo jeśli chcą mieć więcej niż jedno dziecko, to może być problem. Czytam na forach, że to takie zrobienie sobie „zamka błyskawicznego”. No nie do końca. W przypadku cięcia cesarskiego pomijając fakt, że jest to zabieg operacyjny ze wszystkimi możliwymi powikłaniami zabiegowymi, musimy pamiętać też o tzw. odległych powikłaniach, czyli np. o ciąży w bliźnie po cesarskim cięciu. Dawniej takie sytuacje były sporadyczne. A teraz, ze względu na powszechne porody przez CC, średnia znacząco podskoczyła. Takie ciąże niestety trzeba terminować. One nie mają szansy się rozwinąć. Poza tym po CC mogą pojawić się odległe powikłania przy następnych ciążach. Łożysko może się nieprawidłowo ułożyć (łożyska wrośnięte, przerośnięte), mogą rozwinąć się zrosty. Blizna po cesarskim cięciu może rozejść się w trakcie następnej ciąży, może — na szczęście bardzo rzadko — pęknąć macica przy czynności skurczowej. Ściana macicy nigdy już nie będzie w tym miejscu taka jak przed zabiegiem. Pamiętajmy o tym. Są kobiety, którym się poszczęści i ten problem ich nie dotknie. Ale u innych wystarczy jedno cięcie, żeby przez sześć miesięcy chodziły zgięte w pół, a potem miały bóle podbrzusza przez 10 lat. Można od razu zastosować środki przeciwzrostowe, ale to w Polsce w ogóle nie jest popularne. Do tego większość szpitali nie wyraża zgody na zastosowanie tych preparatów, nawet jeśli przyniesie je pacjentka. To jest zrozumiałe, ale tak naprawdę takie środki powinny być po prostu refundowane (są bardzo drogie) i na stanie w każdym szpitalu. Żeby je prewencyjnie stosować po każdym cesarskim cięciu. Ale w naszym kraju tak nie ma i to jest skandal. Kobiety mają po prostu rodzić dzieci i to jest cel nadrzędny. Nie ma też często znieczulenia przy porodzie. Na Zachodzie standard, a u nas trzeba się prosić i nie zawsze się udaje. A ja pani powiem, z czego to wynika, że często nie ma szans na znieczulenie przy porodzie. Ano z braku anestezjologów. Choć na stanie zawsze musi być anestezjolog, to zwykle jest on w pojedynkę, co oznacza, że to on ogarnia wszystkie oddziały czy zabiegi i po prostu nie może podejść do rodzącej w odpowiednim momencie. Bo znieczulenie można podać tylko do pewnego okresu porodu. Później albo się nie da fizycznie, bo pacjentka nie wytrzyma w pozycji skulonej wystarczająco długo, albo rozpoczęła się druga faza porodu i nie ma już sensu znieczulenia podawać. Chyba że do szycia krocza. To jest problem, a nie niechęć personelu. Taki poród rzeczywiście trochę się wydłuża, ale położne unikają znieczulania zwykle właśnie przez te braki kadrowe. Zdarza się, że robią to w taki brzydki sposób: najpierw mówią pacjentce proszącej o znieczulenie, że jest jeszcze za wcześnie. Dziewczynie szyjka się rozwiera, rozwiera… i mamy 6 cm rozwarcia. Co wtedy mówi położna? "Za późno!". Mało która powie, że nie ma szans na znieczulenie z przyczyn kadrowych. Zamiast tego stosują właśnie taki manewr. Przypomina mi się mój plan porodu. Miało być w wodzie, położne mówiły, że jasne, nie ma problemu. A potem stwierdziły, że nie ma czasu. Ja myślałam, że będę rodzić w pozycji kolankowo-łokciowej, ale jak przyszło co do czego, jak mnie zaczęły łapać skurcze, to nie byłam w stanie tej pozycji przybrać. Ale gdyby mi się udało, to jest jeszcze problem przeszkolenia położnych. Część z nich po prostu nie umie prowadzić porodu w innych pozycjach czy warunkach niż te "standardowe". Z tym planem porodu generalnie jest sporo problemów. Była kiedyś taka afera, że pacjentki odmawiały wszystkiego: wkłucia, oksytocyny, nacięcia krocza. Ja to wszystko rozumiem i akceptuję, ale jakby mi pacjentka odmówiła wkłucia przy porodzie, to bym jej powiedziała, żeby sobie jechała do innego szpitala. I nie dlatego, że mam taką fanaberię. Przy porodzie sytuacja może się załamać w sekundzie. Do tego stopnia, że i pacjentka i dziecko wyjadą nam z sali nogami do przodu. Jeśli nie mamy dostępu do żyły, a pacjentka wpada we wstrząs, to ona nam umrze, zanim zdążymy się wkłuć. Jest ta niechęć kobiet do lewatywy. Ja też kiedyś myślałam, że to jest zło, ale teraz powiem, że wręcz przeciwnie. Lewatywa fantastycznie rozkręca poród. Widziałam to wiele razy. Co jeszcze? Golenie krocza. Ja nie jestem zwolenniczką golenia krocza w ogóle, ale przy porodzie, jeśli trzeba krocze naciąć, a potem je zszyć, to robi się problem. Włosy wchodzą w pole, a jak my zaciągamy te niteczki, to ciągniemy też za włosy. A kobiety zaczynają piszczeć z bólu, bo to naprawdę nic fajnego. Ja bym jednak poradziła przynajmniej przyciąć włoski przed porodem. Dla własnego dobra. A nacięcie krocza? Ja jak najbardziej jestem zwolenniczką jego ochrony, ale jak ono nam nie wytrzymuje, to naprawdę lepiej jest je naciąć niż żeby samo pękło. Bo wtedy to już jest masakra. A pacjentki nie są tego świadome, bo naczytały się na forum i myślą, że cięcie to dramat. A czasami naprawdę trzeba to zrobić. Z kolei z rzeczy, z którymi ja się zupełnie nie zgadzam w czasie porodów, a w Polsce są standardem, powiem o masażu szyjki. To jest dramat i skandal, że się to w ogóle wykonuje. To jest takie sztuczne rozszerzanie szyjki, które boli niemiłosiernie, a przy tym niewiele wnosi. Wystarczy pacjentkę spionizować – niech sobie trochę pochodzi, poskacze na piłce. I w końcu szyjka sama puści. A jak nie puszcza, to wypadałoby pacjentkę zapytać, czy się zgadza na takie postępowanie. Może to być ostatnia szansa przed zrobieniem cięcia ze wskazaniem tzw. dystocji szyjkowej (czyli właśnie szyjka nie chce się skracać i rozszerzać). Wiele Polek ma traumatyczne wspomnienia ze swojego porodu. Kiedy się je czyta, trudno jest uwierzyć w to, że da się u nas rodzić po ludzku... Racja. Komfort rodzenia i jakość polskiej służby zdrowia są, jakie są. I lepiej nie będzie, bo jak się ludziom nie płaci, to później nie ma kto pracować. Jakby lekarzy i położnych było więcej, to by jednak wyglądało trochę inaczej. Nie trzeba by było na każdym dyżurze latać z wywalonym ozorem od jednej pacjentki do drugiej. Można by z nią porozmawiać, więcej zdziałać. Ale nie ma na to czasu. A tak naprawdę ta nasza opieka wcale nie jest zła. Najwięcej skarg pacjentek jest na personel. Mówią, że jest chamowaty, bez empatii. I ja się z tym zgadzam. Sporo lekarzy, pielęgniarek i położnych tak się właśnie zachowuje. Jak się z domu kultury nie wyniesie, to studia nic tu nie pomogą. Ale merytorycznie opieka w trakcie porodu w Polsce nie jest zła. Powiedziałabym nawet, że jest bardzo dobra. Sama znam wielu fantastycznych lekarzy, położne i pielęgniarki. Jak w każdym zawodzie, są lepsi i gorsi. Nagłaśnia się sprawy, w których umarło dziecko albo matka. Wiadomo, złe wieści się klikają. Zwróćmy jednak uwagę, że na całkowitą liczbę porodów w Polsce takich sytuacji jest bardzo niewiele. Polska jest na drugim miejscu na świecie, jeśli chodzi o niską umieralność noworodków. Mamy bardzo dobre położnictwo. Wbrew obiegowym opiniom. Tylko odsetek cięć cesarskich jest na przerażającym poziomie i chyba tutaj powinno się coś podziałać. Opieka poporodowa w Polsce "praktycznie nie istnieje" Poród mamy już za sobą. Jaki był, taki był. Co dzieje się później? Z moich doświadczeń: kobieta zostaje zostawiona sama sobie. A chyba nie powinna. Opieka poporodowa u nas praktycznie nie istnieje. Kobiety na sali są zostawione same sobie, pomagają sobie nawzajem. Ja też tak miałam. To nie wynika ze złej woli personelu, tylko z braku pielęgniarek. Na dyżurze jest jedna, góra dwie na 20 dziewczyn. To kiedy ona ma do nich podejść? No i jest jeszcze doradztwo laktacyjne z tym swoistym terrorem. Ja miałam fantastyczną pielęgniarkę laktacyjną. Ale ona też mi wprowadziła taki terror. "Tylko wiesz, nie dawaj jej sztucznego mleka. Nie dawaj sztucznego mleka!" - jakby to była jakaś trucizna, która zabije mi dziecko. Strasznie mi to tłukła do głowy. A już najgorzej to działa na kobiety, które nie mają pokarmu. Mam koleżankę, która do dziś ma z tego powodu wyrzuty sumienia, bo usłyszała od pielęgniarek laktacyjnych, jakie to mleko modyfikowane jest złe. Jak do mnie przyjdzie, a ja karmię, to patrzy tak smutno i mówi, że ona nie mogła. Trzy lata po porodzie, a ona to dalej przeżywa. A to nas sprowadza do kolejnej ważnej kwestii, czyli obniżenia nastroju po porodzie, a nawet do depresji poporodowej. To jest wielki problem, na który wszyscy mają, mówiąc wprost, wywalone. Tak naprawdę psycholog powinien przyjść do każdej kobiety po porodzie. Zamiast tego przychodzi pielęgniarka środowiskowa, która zwykle mniej przejmuje się psychiką kobiety, bo wiadomo — tak ma być. Gdybym miała coś zmienić w opiece okołoporodowej w Polsce, to zaczęłabym właśnie od tzw. czwartej fazy porodu, czyli połogu. I zrobiła takie centra opieki połogowej czynne po 12 godzin na dobę, gdzie pacjentka z dzieckiem mogłaby przyjechać, spotkać się z psychologiem, pogadać z wykwalifikowaną pielęgniarką laktacyjną. Kobiecie po porodzie jest bardzo ciężko. I ona wtedy potrzebuje najlepszej możliwej pomocy psychologicznej i merytorycznej. Tylko nie ma jej skąd dostać. I to jest dramat. Przeczytaj też: Bycie mamą jest wspaniałe, ale zaczyna się od 40 ciężkich tygodni [FELIETON] Lekarz zażartował, że "dziecko rodzi dziecko". Potem wbił się łokciem w brzuch Depresja poporodowa po in vitro. Stres i hormony to mieszanka wybuchowa Najgorsze teksty ginekologów Louise Joy Brown - pierwsze dziecko z in vitro. Jak dziś wygląda? ciąża poród połóg cesarskie cięcie znieczulenie zewnątrzoponowe rehabilitacja Nietrzymanie moczu Termin "nadżerka" budzi niepokój. Ginekolog tłumaczy, jakie jest ryzyko Nadżerka błony śluzowej macicy to zmiana rozpoznawana u kobiet bardzo powszechnie. Okazuje się, że już samo używanie nazwy "nadżerka" jest najczęściej po prostu... "Więcej tam nie pójdę, bo usłyszę, że się puszczam". Najgorsze teksty ginekologów – Kiedy ginekolog kazał mi "podnieść d*psko", pomyślałam: wytrzymasz, przecież gorzej już nie będzie. Pomyliłam się – wspomina Ewa. Co Polki słyszą w gabinetach... Monika Zieleniewska Dziś rak jajnika traktowany jest jak choroba przewlekła. Jak się ją leczy? Wyjaśnia ginekolog-onkolog Rak jajnika dotyka głównie kobiety po 50. roku życia. Zdarza się także u młodszych. Niestety, sporo pań trafia do lekarza w stanie zaawansowanej choroby — na... Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia Dlaczego nie należy spać w majtkach? [WYJAŚNIAMY] Spać w majtkach czy bez majtek? Problem jedynie z pozoru jest błahy, bo choć temat jak dotąd nie doczekał się ani naukowych opracowań, ani nie jest szczegółowo... Edyta Brzozowska Siedem znaków, że musisz iść do ginekologa na cito Kobiety powinny odwiedzać swojego ginekologa przynajmniej raz w roku. Jeśli są w grupie ryzyka i grozi im między innymi rozwój nowotworu, muszą to robić... Joanna Murawska W czym spać w czasie upałów? [WYJAŚNIAMY] Wysokie temperatury na zewnątrz sprawiają, że nagrzewają się też pomieszczenia, w których śpimy. Ciepło towarzyszy nam przez całą noc. W czym powinniśmy spać... Agnieszka Mazur-Puchała Czy w czasie okresu można iść do ginekologa? Ekspert odpowiada Do ginekologa umawiamy się zazwyczaj ze sporym wyprzedzeniem, bo terminy bywają odległe. Tuż przed wizytą często trzymamy kciuki, by nie wypadła ona w czasie... Klaudia Torchała Najgorsze rzeczy, które kobiety robią podczas wizyty u ginekologa Wizyta u ginekologa dla wielu kobiet wiąże się z ogromnym stresem. Częściowo jest to powiązane z tym, że nie wiemy, jak się do niej prawidłowo przygotować.... Tatiana Naklicka Czy trzeba golić miejsca intymne przed wizytą u ginekologa? Czy golić miejsca intymne przed wizytą u ginekologa? To jedna z największych rozterek przed badaniem, które już samo w sobie jest stresujące, zwłaszcza dla... Tatiana Naklicka Katarzyna Sokołowska w ciąży dzięki in vitro. Czy to bezpieczne w jej wieku? Ginekolog tłumaczy Od wielu lat Polki coraz częściej podejmują decyzję o późnym macierzyństwie. Nikogo zbytnio nie dziwi już widok ciężarnej po "30", a nawet "40", choć tak naprawdę... Karolina Świdrak Właściwie skąd masz wiedzieć, że zaczyna się poród, skoro nigdy nie rodziłaś? Spokojnie, pewne objawy porodu trudno przeoczyć lub pomylić z czymś innym. Podpowiadamy, jak rozpoznać zbliżający się poród i jak odróżnić skurcze porodowe od takich, które nie zwiastują rozwiązania. Są objawy porodu trudno przeoczyć lub pomylić z czymś innym. Podpowiadamy, jak rozpoznać zbliżający się poród i jak odróżnić skurcze porodowe od takich, które nie zwiastują rozwiązania. Spis treściObjawy porodu: obniżenie się brzuchaJak przetrwać pierwszą fazę porodu [wideo]Objawy porodu: odejście czopu śluzowegoObjawy porodu: pęknięcie pęcherza płodowegoBiegunkaNajważniejsze objawy porodu: skurczeObserwuj tempo skurczów – Obudziłam się w środku nocy – czułam ból. Nie miałam wątpliwości, że to objawy porodu, że zaczyna się poród – opowiada Anna, mama małej Kasi. Niektóre kobiety rzeczywiście mają jakiś szósty zmysł i od razu to wiedzą. Być może i z tobą tak będzie. Ale zanim się o tym przekonasz, pewnie nieraz będziesz wyobrażać sobie ten moment i myśleć, jak to się potoczy, co wtedy poczujesz, czy szybko się zorientujesz i w porę dojedziesz do szpitala. Obawami, że nie zdążysz i urodzisz w domu lub w drodze, nie zaprzątaj sobie głowy. Przy pierwszym porodzie takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko. Pierwszy poród zwykle trwa 8–10 godzin i kobiety zwykle przyjeżdżają do szpitala za wcześnie niż zbyt późno. Wyliczoną przez lekarza datę porodu znasz już od dawna, ale pamiętaj, że to data przybliżona. Równie dobrze możesz urodzić dwa tygodnie wcześniej lub później – mieści się to w granicach normy. Dlatego nie przywiązuj zbyt wielkiej wagi do kalendarza. Są inne sposoby rozpoznania zbliżającego się porodu. Zwiastują go regularne skurcze macicy. Ale zanim do nich dojdzie, zwykle (choć nie zawsze) pojawiają się inne objawy porodu. Mogą one jednak wystąpić w różnym czasie i kolejności, a niektórych możesz nie zauważyć albo... cię one ominą. Objawy porodu: obniżenie się brzucha W ostatnich tygodniach ciąży główka dziecka zwykle osuwa się w kierunku dna miednicy, przybierając dogodną pozycję do opuszczenia macicy. Wskutek tego łatwiej ci będzie oddychać, ale za to odczujesz zwiększone parcie na pęcherz i potrzebę częstszego oddawania moczu. Nieraz nacisk macicy na pęcherz jest tak duży, że następuje mimowolne popuszczanie moczu – nie przejmuj się tym, tylko zacznij używać podpasek. Obniżenie macicy jest widoczne zewnętrznie – widać, że brzuch jest bardziej na dole. Ale uwaga: czasami, zwłaszcza przy kolejnych porodach, brzuch się nie obniża aż do samego rozwiązania. Nie jest więc tak, jak mogą ci wmawiać różni „znawcy”, że jeśli brzuszek masz wysoko, to do porodu jeszcze daleko. Jak przetrwać pierwszą fazę porodu [wideo] Nie każda ciąża trwa dziewięć miesięcy. Czasem zdarza się, że dla dobra zdrowia dziecka i matki konieczne jest wcześniejsze wywołanie porodu. Jest wiele technik wywoływania porodu, np. żele i cewniki przyspieszające skracanie i rozpulchnianie szyjki macicy, podawanie oksytocyny itd.., Zapytaliśmy eksperta w jakich sytuacjach konieczne jest wywołanie porodu, jakie są farmakologiczne sposoby wywoływania porodu i jakie czynności codzienne mogą wywołać poród. Jak przetrwać pierwszą fazę porodu? Objawy porodu: odejście czopu śluzowego Przez całą ciążę ujście szyjki macicy zamyka warstwa gęstego, zbitego śluzu, która tworzy coś w rodzaju korka. Śluz zamykający szyjkę zwykle jest bezbarwny, ale może być też brunatny, podbarwiony krwią. Nie jest to powód do obaw. Czop ten szczelnie chroni wnętrze macicy przed zanieczyszczeniami, bakteriami, wirusami. Kiedy szyjka macicy zaczyna się rozwierać, czop śluzowy odchodzi i zostaje wydalony na zewnątrz. Być może zauważysz kłaczek zbitego śluzu na bieliźnie albo poczujesz większą niż zwykle wilgotność w pochwie. Odejście czopu śluzowego, choć nastąpi na pewno, nie znaczy jednak, że poród jest blisko, bo może się to zdarzyć zarówno na kilka godzin przed rozwiązaniem, jak i kilka dni – nawet do 2 tygodni. Objawy porodu: pęknięcie pęcherza płodowego Jest nieuchronne – nastąpi prędzej czy później. Najczęściej dzieje się to dopiero wtedy, gdy poród jest już mocno zaawansowany, często trzeba w tym nawet pomóc. Ale może się też zdarzyć na kilka lub kilkadziesiąt godzin przed porodem. Gdy wody płodowe mają kolor zielonkawy, żółtawy lub brązowawy – pojedź do szpitala jak najszybciej, bo potrzebna jest szybka konsultacja lekarska. Odejście wód płodowych poczujesz jako wypłynięcie z pochwy wodnistego płynu – może to być nagłe albo płyn może sączyć się przez dłuższy czas. Ważne, by tego nie przeoczyć, o co nietrudno, zwłaszcza że w tym czasie często zdarza się popuszczanie moczu. Dlatego pod koniec ciąży warto nosić podpaski, żeby w razie uczucia dużej wilgoci móc sprawdzić (po zapachu), czy to mocz, czy płyn owodniowy. To ważne, bo gdy odejdą wody, trzeba pojechać do szpitala. Warto wziąć ze sobą mokrą podpaskę – położna zrobi wtedy test sprawdzający, co to za płyn. Położne radzą, by przed porodem nie stosować nowoczesnych podpasek, w których wchłaniany płyn jest wiązany, tworząc żelową substancję – wtedy trudno odzyskać materiał do testu, lepsze są zwykłe, tradycyjne podpaski. Jeśli odejściu wód nie towarzyszą skurcze, poród może wcale nie nastąpić szybko – decyzję, czy należy go wywołać, podejmuje lekarz położnik. Jak powinna rodzić kobieta chora na COVID-19 i czy może karmić piersią po porodzie? Biegunka Zwiastunem rychłego porodu jest też oddawanie luźnego stolca – wypróżnianie często przybiera wtedy nawet postać biegunki. To efekt działania prostaglandyn – związków wydzielanych w początkowej fazie porodu. Opróżniając jelito grube, organizm przygotowuje się do tego, co ma się wydarzyć – dzięki temu łatwiej będzie wypierać dziecko. Najważniejsze objawy porodu: skurcze Wiarygodnym, właściwie jedynym pewnym znakiem, że poród jest blisko, są regularne, coraz silniejsze skurcze macicy. Gdy zorientujesz się, że je masz, nie będziesz miała wątpliwości, że zaczyna się poród. Trudność polega na tym, że już kilka tygodni przed rozwiązaniem ciężarna odczuwa tzw. skurcze przepowiadające. Ich celem jest rozciągnięcie dolnej części macicy, by główka mogła się ustalić na dnie miednicy. Są zwykle krótkie i nieregularne, mogą się nasilać lub słabnąć, a także powodować bolesność w podbrzuszu, ustępują jednak pod wpływem ruchu czy zmiany pozycji ciała. I to je zasadniczo odróżnia od skurczów porodowych, które, gdy się pojawią, są coraz częstsze, coraz dłuższe i coraz silniejsze – bez względu na to, co robisz: siedzisz, chodzisz, leżysz itd. Jeśli nie masz pewności, jakie to skurcze, możesz zrobić w domu kilka testów. Wypij 1,5 l wody – wypełniony pęcherz podziała na macicę jak ciepły kompres; jeśli mimo to skurcze dalej trwają – zaczął się poród. Zrób ciepłą kąpiel i wejdź do wanny na 30–40 minut (żeby spędzić w niej chociaż 3–4 skurcze). Gdy po wyjściu z wanny skurcze nie ustąpią, możesz być pewna, że nadchodzi „godzina zero”. Obserwuj tempo skurczów Od początku akcji skurczowej mierz czas trwania skurczów i przerw między nimi. Pierwsze skurcze są krótkie (30–40 sekund), rzadkie (co 15–20 minut) i mało bolesne – przypominają łagodne bóle miesiączkowe. Wraz z upływem czasu będą się nasilały, ale następuje to w różnym tempie. Przy pierwszym porodzie zwykle mija kilka godzin, zanim nadejdzie pora, by jechać do szpitala. Czasami jednak bywa inaczej. Dlatego trzeba obserwować tzw. dynamikę czynności skurczowej. Jeśli np. masz tylko dwa skurcze co 20 minut, a potem dwa co 10 minut i już zaczynają się co 5 minut – nie zwlekaj z wyjazdem. Z kolei gdy np. rzadkie skurcze (co 17–20 minut) trwają przez 2 godziny, nie musisz się spieszyć. Wtedy idź na spacer, upiecz ciasto, żeby zająć czymś myśli. Do szpitala wybierz się, gdy skurcze są co 5 minut, a każdy z nich trwa 45–60 sekund. Teraz poród jest już naprawdę blisko. Fałszywy alarm skurcze nieregularne, sporadyczne skurcze o różnym natężeniu – raz mocne, raz słabe skurcze ustępują lub stają się rzadsze przy zmianie pozycji brak śluzowej lub krwawej wydzieliny bolesność odczuwa się głównie na środku brzucha i w pachwinach Prawdziwy poród skurcze regularne, coraz częstsze: co 10, 8, a potem co 5 minut skurcze coraz mocniejsze skurcze nie słabną pod wpływem chodzenia lub leżenia skurczom towarzyszy krwawy śluz z pochwy ból jest odczuwany w dole brzucha, skąd promieniuje na cały brzuch i dolną część pleców miesięcznik "M jak mama" Agnieszka Roszkowska | Konsultacja: Anna Kalinowska-Garbala, położna 2Czy Polki uprawiają seks po porodzie? Oczywiście, że uprawiają. W zdecydowanej większości. Jak to jednak wygląda w statystyce i w praktyce, a nie tylko w teorii spytaliśmy same zainteresowane. Ponad 800 młodych matek podczas jednego weekendu odpowiedziało na pytania, jak to właściwie wygląda „w łóżku”, kiedy pojawia się dziecko. Czy warto się do tego przygotować, porozmawiać z partnerem, czy iść na żywioł? Fanki marki NUK Polska odpowiedziały na to i wiele innych pytań. Czy życie seksualne się zmienia Mówi się, że dziecko wywraca całe życie do góry nogami (ile w tym prawdy, wie każda matka), ale czy również tak bardzo zmienia się życie seksualne? Duża ilość nowych obowiązków, brak wystarczającej ilości snu, zmiana ciała po ciąży, okres połogu, laktacja, bariery psychologiczne – każdy z tych czynników może znacząco wpłynąć na seks w związku. Macierzyństwo to moment, w którym – jak potwierdzają ankietowane- kobieca seksualność ulega zmianie. Zostajemy matkami. Na świecie pojawia się kolejna osoba, którą kochamy, o którą się troszczymy, która zaprząta ciągle nasze myśli, nawet wtedy, kiedy już śpi. Pewnie dlatego, aż 24,6 procent ankietowanych jest zbyt zmęczona, żeby myśleć o powrocie do seksu. Choć odpowiedź, jest zrozumiała, to nie jest to jedyna przyczyna braku powrotu do współżycia z partnerem. Wygląda na to, że w dużej mierze to co hamuje powrót do życia seksualnego to obawy, przede wszystkim o ból i dyskomfort (aż 55%). Lęk przed brakiem akceptacji ze strony partnera, czy rozczarowaniem, jakiego może doświadczyć po ponownym zbliżeniu, również niejednokrotnie opóźnia moment powrotu do intymnej relacji. Pomimo barier, które rodzą się z wielu przyczyn,zdecydowana większość uważa, że powrót do bliskości jest bardzo ważny. Zapewne dlatego niemal 70% kobiet decyduje się na seks tuż po zakończeniu okresu połogu- czyli od 1 do 3 miesięcy po porodzie. Ale co najważniejsze po pierwszym stosunku po porodzie, aż ponad 58% ma ochotę na więcej. Idzie to w parze, z faktem, że 54% jest zadowolona ze współżycia po pojawieniu się dziecka. Śmiało i spontanicznie Jak wiadomo wraz z urodzeniem się dziecka, ciężko coś zaplanować. Musi coś w tym być, bo prawie 60% badanych uważa, że do sprawy seksu lepiej też podejść spontanicznie. Może nowa sytuacja życiowa wymusza dostosowanie się do obecnych warunków, a może to miła to szczere, bezpośrednie odpowiedzi, które pozwoliły nam nie tylko stworzyć pewne statystyki. Poprosiliśmy ankietowane o opisanie jednym zdaniem seksu po porodzie. Śmiało możemy stwierdzić, że prawie każda odpowiedź wydaje nam się zupełnie inna. Bo choć podsumowując badane kobiety po urodzeniu dziecka dzielą się na trzy grupy: zadowolone, niezadowolone i obojętne w stosunku do seksu, to słowa, którymi ujmują temat pokazują, że każda kobieta czuje ten temat w sposób indywidualny, znany tylko sobie. Jak więc Polki widzą seks? Każda swoimi oczami. Może któryś opis pasuje do Ciebie. Seks po porodzie jest: jak góra lodowa, jak cukierek, jak pierwszy raz, okropny, stresujący, szybki i cichy, beznadziejny, taki sam, bolesny, fascynujący, ważny, jak wisienka na torcie, smutną koniecznością, fantastyczny, lepszy, dziwny, jak droga przez mękę, jak motyki w brzuchu, normalny, przyjemny, trudniejszy, potrzebny, rewelacyjny, niekomfortowy, bardziej namiętny, spontaniczny, ekscytujący, niesamowity, krótszy, planowany, fatalny. Badanie zostało wykonane przez markę NUK Polska. W badaniu wzięło udział 837 osób, które same zgłosiły się do wypełnienia ankiety. Badanie było anonimowe, składało się z 13 pytań zamkniętych i jednego otwartego. Łożysko po porodzie jest przez kobietę wydalane i wnikliwie oglądane przez położną lub lekarza w celu sprawdzenia, czy jest całe. To ważna czynność, ponieważ nawet mały fragment pozostający w ciele świeżo upieczonej mamy może stwarzać zagrożenie dla jej zdrowia i życia. Co się dzieje z nim dalej? spis treści 1. Jak wygląda łożysko po porodzie? 2. Resztki łożyska w macicy po porodzie - objawy 3. Co się dzieje z łożyskiem po porodzie? 4. Jedzenie łożyska po porodzie 5. Bankowanie krwi łożyskowej rozwiń 1. Jak wygląda łożysko po porodzie? Łożysko po porodzie powinno być usunięte z organizmu kobiety w trzeciej fazie akcji porodowej, określanej jako łożyskowa lub popłodowa. Organ przestaje pełnić swoją rolę, nie jest już potrzebny. Co więcej, jego obecność szkodzi. Zobacz film: "Prawidłowy przyrost masy ciała w ciąży" Wydalanie łożyska zajmuje zazwyczaj mniej niż pół godziny. Narząd odrywa się od ściany macicy i jest wypychany siłą parcia rodzącej. Co ważne, w przeciwieństwie od bólu porodowego, ten etap przebiega w sposób bezbolesny. Wraz z łożyskiem na zewnątrz wydostaje się tak zwany popłód, czyli także błony płodowe pozałożyskowe oraz sznur pępowinowy. Co to jest łożysko? Łożysko (łac. placenta) to przejściowy narząd płodowy, który w ciąży bardzo ważną rolę. Zaczyna się tworzyć w chwili zagnieżdżania się zarodka w macicy, a rozwija się w pełni w okolicy 18-20 tygodnia ciąży. Jest zbudowane z błony śluzowej macicy i kosmówki, rośnie wraz z płodem. Dojrzałe osiąga około 35 cm średnicy i 2 cm grubości, waży od 500 o 600 g. Rozwija się do 36 tygodnia ciąży, następie stopniowo zanika. Ostatecznie jest wydalane. Placenta w czasie całej ciąży pełni bardzo ważną rolę. Zapewnia dziecku dostęp do tlenu, odpowiada za przepływ krwi pomiędzy matka a płodem, wytwarza niezbędne hormony, zapewnia dziecku dostęp do tlenu, przekazuje także składniki odżywcze i przeciwciała, chroni przed bakteriami, umożliwia ewakuację zbędnych produktów przemiany materii i dwutlenku węgla. Jak wygląda łożysko po porodzie? Po porodzie łożysko swoim przypomina worek lub dysk. Ma lekko brązowy kolor (mówi się, że ciemne łożysko po porodzie potyka się u kobiet palących papierosy). Waży około kilograma, ma 20 centymetrów średnicy. Na jego powierzchni można dostrzec siatkę naczyń krwionośnych. Odchodzi od niego pępowina. Musi być wydalone w całości. 2. Resztki łożyska w macicy po porodzie - objawy Jeśli łożysko nie zostało wydalone naturalne w całości, trzeba je usunąć ręcznie podczas zabiegu łyżeczkowania jamy macicy (czasem kobieta nie jest w stanie samodzielnie wydalić całego łożyska siłami natury). To konieczne, ponieważ zapobiega wielu poważnym powikłaniom poporodowym. Pozostawienie jego fragmentów może być niebezpieczne dla zdrowia i życia kobiety. Objawem pozostawania resztek łożyska w ciele kobiety jest: podwyższona temperatura ciała, gorączka, bóle w podbrzuszu, obfite oraz długotrwałe krwawienie, trwające dłużej niż 6 tygodni (połóg), za mała ilość odchodów płodowych wskutek zablokowania przepływu przez niewydalone części łożyska, gęste upławy z jamy macicy. skrzepy krwi w odchodach po płodowych. 3. Co się dzieje z łożyskiem po porodzie? Po porodzie łożysko jest oceniane przez lekarza lub położną. To pozwala określić jego stan, ale i wiek ciąży. Ludzkie łożysko jest traktowane jak odpad medyczny z opieki okołoporodowej, ponieważ powstaje w związku z udzielaniem świadczeń zdrowotnych oraz prowadzeniem badań i doświadczeń naukowych w zakresie medycyny. To dlatego konieczne jest jego przekazanie do spalarni, z którą szpital ma podpisaną stosowną umowę. Zatrzymanie łożyska możliwe jest wyłącznie w przypadku porodu odbywającego się w domu. Kobiety, które wybrały taki rodzaj porodu, nie mają obowiązku dostarczania go do szpitala czy firmy utylizującej odpady. Same decydują, co z nim zrobić. 4. Jedzenie łożyska po porodzie Łożysko, którego nie poddano utylizacji, bywa przez kobiety wykorzystywane: zakopywane w ziemi, ale i spożywane. Jedzenie łożyska to kontrowersyjna, a i budząca niesmak praktyka, która według swoich zwolenników: zapobiega pojawieniu się baby blues i depresji poporodowej, zmniejsza zmęczenie, dodaje energii, dostarcza wielu wartościowych substancji odżywczych, ułatwia powrót do formy po porodzie, wspomaga laktację, przyspiesza obkurczanie macicy, reguluje poziom hormonów Jedzenie łożyska to placentofagia. Najczęściej sproszkowany narząd służy do przyrządzania koktajli czy tworzenia kapsułek z jego dodatkiem. 5. Bankowanie krwi łożyskowej Obecnie z łożyska, tak jak i pępowiny, pobierane są komórki macierzyste, które mogą być przechowywane przez kilkadziesiąt lat. Liczba komórek macierzystych uzyskanych z krwi pępowinowej jest ograniczona. Szansą na zwiększenie jej ilości jest więc dodatkowe pobranie krwi z łożyska, bezpośrednio po jego urodzeniu. Zabieg pobrania krwi z popłodu nie jest skomplikowany. Polega na nakłuciu naczynia krwionośnego sznura pępowiny i pobraniu pozostawionej w popłodzie krwi do odpowiedniego zestawu. Procedurę przeprowadza się po uprzednim odpępnieniu dziecka. Rekomendowane przez naszych ekspertów Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy

jak wygląda dziecko po porodzie